Menu

Załóżmy na potrzebę chwili, że Bóg istnieje. (Jest to założenie, bo nie da się tego w żaden sposób udowodnić).

Bóg jest jednocześnie Bytem Wszechwiedzącym i Wszechmocnym (co w samo sobie jest sprzeczne logicznie, ale to nie temat tego posta) i Najpotężniejszym.

Biorąc pod uwagę powyższe założenia, wystarczy chwilę się zastanowić, by dojść do wniosku, że modlitwa (mam tu na myśli nie oddawanie czci, tylko różnego rodzaju prośby o zdrowie, szczęście, powodzenie, etc) jest bałwochwalstwem.

1. Jeżeli Bóg jest wszechwiedzący to wie wszystko. Co się wydarzyło, co się dzieje w tej chwili ale również co wydarzy się w przyszłości.

2. Jeżeli wie również co się wydarzy w przyszłości, tzn., że wszystko się dzieje wg jakiegoś planu. Jego planu, bo przecież to On jest Najpoteżniejszym, czyli nie działa wg planu storzonego przez kogoś innego.

Co oznacza, że Bóg ma swój plan, wg, którego wszystko funkcjonuje - nic odkrywczego.

Ale jeśli zastanowimy głebiej to dojdziejmy do wniosku, że my - nawet nie marne pyłki wobec Niego - jeżeli modlimy o cokolwiek, to popełniamy bałwochwalstwo. Uważamy, że Najwyższy zechce zmienić swój idealny plan dla naszych potrzeb.

Z góry uprzedzam komentarze typu: Jest wiele dróg, które możesz wybrać, masz wolną wolę, modlitwa może ci pomóc wybrać najsłuszniejszą, itp. A Bóg zna wszystkie te wybory.

Bóg jest wszechwiedzący, czyli zna nie tylko wszystkie te możliwości ale też tę która zostanie zrealizowana. Co w oczywisty sposób tworzy sprzecznośc między wszechwiedzą i wszechmocą Boga a wolną wolą człowieka, ale to też parafrazując Kiplinga temat na innego posta.

Do góry